#Dimitr#
Leżeliśmy jeszcze pół godziny ciesząc się swoją bliskością. Po tym czasie musieliśmy wstać, bo Rose nie zdążyła by na samolot i zjeść śniadania. Wstała i podeszła do szafy, której wcześniej nie zauważyłem. Chyba za bardzo byłem pochłonięty moją ukochaną. Ona poszła pierwsza się odświeżyć, a ja w tym czasie myślałem jak to dalej będzie. No bo Rosa zaraz wyjedzie do Paryża, miasta miłości. Może tam poznać jakiegoś chłopaka, zakochać się, a ja bym tego nie przeżył. Ale chcę jej szczęścia.
Żeby nie psuć sobie humoru usiadłem na łóżku i oglądałem pokój. Ściany były w kolorze bardzo ciemnej czerwieni, podłoga z ciemnego, prawie czarnego brązu. Nie było tu okna, tylko jedne drzwi. Zamiast żyrandola były neonowe gwiazdy, napisy na ścianach, które dawały temu pomieszczeniu trochę światła. Na końcu pokoju było wielkie szare, bardzo miękkie łóżko na którym właśnie siedziałem, a naprzeciwko ciemnio-szara szafa z ogromnym lustrem. Obok drzwi na ścianie było widać jakieś zagłębienia. Czy moja dziew.......
-Ja już gotowa, teraz ty idź.- powiedziała Rosa wchodząc do pomieszczenia do którego wpadło więcej światła, przez co musiałem zmrużyć oczy i przerywając moje rozmyślania.
-Okej, a ty idź jeść.
Szybko się umyłem, ubrałem i zbiegłem na dół do kuchni.
Żeby nie psuć sobie humoru usiadłem na łóżku i oglądałem pokój. Ściany były w kolorze bardzo ciemnej czerwieni, podłoga z ciemnego, prawie czarnego brązu. Nie było tu okna, tylko jedne drzwi. Zamiast żyrandola były neonowe gwiazdy, napisy na ścianach, które dawały temu pomieszczeniu trochę światła. Na końcu pokoju było wielkie szare, bardzo miękkie łóżko na którym właśnie siedziałem, a naprzeciwko ciemnio-szara szafa z ogromnym lustrem. Obok drzwi na ścianie było widać jakieś zagłębienia. Czy moja dziew.......
-Ja już gotowa, teraz ty idź.- powiedziała Rosa wchodząc do pomieszczenia do którego wpadło więcej światła, przez co musiałem zmrużyć oczy i przerywając moje rozmyślania.
-Okej, a ty idź jeść.
Szybko się umyłem, ubrałem i zbiegłem na dół do kuchni.
#Rose#
Kończyłam jeść śniadanie kiedy poczułam jak Dimitr mnie pocałował w policzek. Usiadł przede mną i zaczął jeść
-Smacznego.- powiedziałam
-Dziękuję.- powiedział gdy już przełkną.
Gdy już zjadł zmyłam naczynia i poszliśmy się ubrać, bo musimy jeszcze jechać do domu Taszy po moje walizki. Zamknęłam drzwi na klucz wsiedliśmy do samochodu. Jechaliśmy szybko w ciszy. Wydawało mi się że Dimitr jest smutny. Zaparkowaliśmy pod domem, po czym weszliśmy do domu, a dzieci się na nas rzuciły.
-Ceść ciocia, ceść wujek. Gdzie byliśće?- spytała Zo.
-No cześć cześć dzieciaki. Byliśmy w domu u cioci Lissy.
-A po cio? Cemu nie wlóciliscie?
-Bo było już późno i byliśmy bardzo zmęczeni, a tam było bliżej. -powiedział Dimitr
-Oki.
Po pół godziny wszystkie walizki były już spakowane do samochodu i żegnałam się z domownikami.
-Będę tęsknić.- powiedziała Lissa. Czekała z Christianem i wyjeżdżają JUTRO na miesiąc miodowy.
-Uważaj na siebie.- powiedziały Tasza i Olena razem.
-Okej. Jedziemy, bo zaraz się spóźnimy.-powiedział Dimitr obejmując mnie w talii i ciągnąc do wyjścia.
-Paaaa. -krzyknęła łapiąc moją torebkę.
-Pa.
-Wracaj szybko.
-Miłej podróży.
Wszyscy się przekrzykiwali.
-Smacznego.- powiedziałam
-Dziękuję.- powiedział gdy już przełkną.
Gdy już zjadł zmyłam naczynia i poszliśmy się ubrać, bo musimy jeszcze jechać do domu Taszy po moje walizki. Zamknęłam drzwi na klucz wsiedliśmy do samochodu. Jechaliśmy szybko w ciszy. Wydawało mi się że Dimitr jest smutny. Zaparkowaliśmy pod domem, po czym weszliśmy do domu, a dzieci się na nas rzuciły.
-Ceść ciocia, ceść wujek. Gdzie byliśće?- spytała Zo.
-No cześć cześć dzieciaki. Byliśmy w domu u cioci Lissy.
-A po cio? Cemu nie wlóciliscie?
-Bo było już późno i byliśmy bardzo zmęczeni, a tam było bliżej. -powiedział Dimitr
-Oki.
Po pół godziny wszystkie walizki były już spakowane do samochodu i żegnałam się z domownikami.
-Będę tęsknić.- powiedziała Lissa. Czekała z Christianem i wyjeżdżają JUTRO na miesiąc miodowy.
-Uważaj na siebie.- powiedziały Tasza i Olena razem.
-Okej. Jedziemy, bo zaraz się spóźnimy.-powiedział Dimitr obejmując mnie w talii i ciągnąc do wyjścia.
-Paaaa. -krzyknęła łapiąc moją torebkę.
-Pa.
-Wracaj szybko.
-Miłej podróży.
Wszyscy się przekrzykiwali.
Pół godziny przed odlotem byliśmy na miejscu. Aktualnie siedzieliśmy na krzesłach na lotnisku, a mnie zaczęło wkurzać zachowanie Dimitra. Ciągle milczy i się na mnie nie patrzy, ni nic.
-O co ci chodzi! Się nie odzywasz, cały dzień milczysz! Proszę powiedz mi o co chodzi. Martwię się o Ciebie.- odwróciłam jego twarz w swoją drogą.
-Boję się że kogoś tam spotkasz i o mnie zapomnisz. A ja Cię kocham najbardziej na świecie.-powiedział smutno
-Co ty gadasz! Ja KOCHAM tylko CIEBIE, rozumiesz.- akcentowałam najważniejsze wyrazy. -Nie chcę NIKOGO INNEGO tylko CIEBIE. KOCHAM CIĘ.
-Też Cię kocham.- powiedział i pocałował mnie czule, z miłością, ale i z namiętnością.
Przerwał nam głos w głośnikach, mówiący że za 10 minut wylatujemy.
-Nie próbuj mi tam nikogo podrywać.- zagroził.
-Nawet na żadnego nie spojrzę.- obiecałam.
-No ja myślę.
-Dobra ja uciekam. Pa skarbie.
-Pa.
-Pamiętaj że Cię kocham.-powiedziałam ostatni raz go całując na pożegnanie.
-Też Cię kocham.
Oddałam walizki, torby i weszłam do samolotu. Zajęłam miejsce i zaczęłam czytać moją ulubioną książkę ,,Trzy dziewczyny, trzy randki, trzy łóżka,,.
Do 2 godzinach i 27 minutach lądowaliśmy, wyszłam z samolotu i wzięłam swoje tobołki, po czym zamówiłam taksówkę i czekam na nią przed budynkiem.
Bój się Francjo. Rose Hathaway chce podbić Paryż
Bój się Francjo. Rose Hathaway chce podbić Paryż
Jej! W końcu się doczekałam! Nowy rozdział! Słodki poranek. Biedny Dimka się martwi. Ale rodzi nigdy byt go nie zostawiła dla nikogo innego. Liczyłam na jakieś bardziej czułe pożegnanie. Oj Paryż długo o niej nie zapomni. Czekam na następny i życzę weny💖💖💖💖
OdpowiedzUsuńDymitr!!! Jedź do niej! A ty, Rose, nawet mi się nie waż popatrzeć na jakiegoś imbecyla. Tylko mi spróbuj! Popamiętasz mnie!
OdpowiedzUsuń