poniedziałek, 30 października 2017

Rozdział 15

#Dimitr#
Leżeliśmy jeszcze pół godziny ciesząc się swoją bliskością. Po tym czasie musieliśmy wstać, bo Rose nie zdążyła by na samolot i zjeść śniadania. Wstała i podeszła do szafy, której wcześniej nie zauważyłem. Chyba za bardzo byłem pochłonięty moją ukochaną. Ona poszła pierwsza się odświeżyć, a ja w tym czasie myślałem jak to dalej będzie. No bo Rosa zaraz wyjedzie do Paryża, miasta miłości. Może tam poznać jakiegoś chłopaka, zakochać się, a ja bym tego nie przeżył. Ale chcę jej szczęścia.
Żeby nie psuć sobie humoru usiadłem na łóżku i oglądałem pokój. Ściany były w kolorze bardzo ciemnej czerwieni, podłoga z ciemnego, prawie czarnego brązu. Nie było tu okna, tylko jedne drzwi. Zamiast żyrandola były neonowe gwiazdy, napisy na ścianach, które dawały temu pomieszczeniu trochę światła. Na końcu pokoju było wielkie szare, bardzo miękkie łóżko na którym właśnie siedziałem, a naprzeciwko ciemnio-szara szafa z ogromnym lustrem. Obok drzwi na ścianie było widać jakieś zagłębienia. Czy moja dziew.......
-Ja już gotowa, teraz ty idź.- powiedziała Rosa wchodząc do pomieszczenia do którego wpadło więcej światła, przez co musiałem zmrużyć oczy i przerywając moje rozmyślania.
-Okej, a ty idź jeść.
Szybko się umyłem, ubrałem i zbiegłem na dół do kuchni.
#Rose#
Kończyłam jeść śniadanie kiedy poczułam jak Dimitr mnie pocałował w policzek. Usiadł przede mną i zaczął jeść
-Smacznego.- powiedziałam
-Dziękuję.- powiedział gdy już przełkną.
Gdy już zjadł zmyłam naczynia i poszliśmy się ubrać, bo musimy jeszcze jechać do domu Taszy po moje walizki. Zamknęłam drzwi na klucz wsiedliśmy do samochodu. Jechaliśmy szybko w ciszy. Wydawało mi się że Dimitr jest smutny. Zaparkowaliśmy pod domem, po czym weszliśmy do domu, a dzieci się na nas rzuciły.
-Ceść ciocia, ceść wujek. Gdzie byliśće?- spytała Zo.
-No cześć cześć dzieciaki. Byliśmy w domu u cioci Lissy.
-A po cio? Cemu nie wlóciliscie?
-Bo było już późno i byliśmy bardzo zmęczeni, a tam było bliżej. -powiedział Dimitr
-Oki.
Po pół godziny wszystkie walizki były już spakowane do samochodu i żegnałam się z domownikami.
-Będę tęsknić.- powiedziała Lissa. Czekała z Christianem i wyjeżdżają JUTRO na miesiąc miodowy.
-Uważaj na siebie.- powiedziały Tasza i Olena razem.
-Okej. Jedziemy, bo zaraz się spóźnimy.-powiedział Dimitr obejmując mnie w talii i ciągnąc do wyjścia.
-Paaaa. -krzyknęła łapiąc moją torebkę.
-Pa.
-Wracaj szybko.
-Miłej podróży.
Wszyscy się przekrzykiwali. 
Pół godziny przed odlotem byliśmy na miejscu. Aktualnie siedzieliśmy na krzesłach na lotnisku, a mnie zaczęło wkurzać zachowanie Dimitra. Ciągle milczy i się na mnie nie patrzy, ni nic.
-O co ci chodzi! Się nie odzywasz, cały dzień milczysz! Proszę powiedz mi o co chodzi. Martwię się o Ciebie.- odwróciłam jego twarz w swoją drogą.
-Boję się że kogoś tam spotkasz i o mnie zapomnisz. A ja Cię kocham najbardziej na świecie.-powiedział smutno
-Co ty gadasz! Ja KOCHAM tylko CIEBIE, rozumiesz.- akcentowałam najważniejsze wyrazy. -Nie chcę  NIKOGO INNEGO tylko CIEBIE. KOCHAM CIĘ.
-Też Cię kocham.- powiedział i pocałował mnie czule, z miłością, ale i z namiętnością.
Przerwał nam głos w głośnikach,  mówiący że za 10 minut wylatujemy.
-Nie próbuj mi tam nikogo podrywać.- zagroził.
-Nawet na żadnego nie spojrzę.- obiecałam.
-No ja myślę.
-Dobra ja uciekam. Pa skarbie.
-Pa.
-Pamiętaj że Cię kocham.-powiedziałam ostatni raz go całując na pożegnanie.
-Też Cię kocham.
Oddałam walizki, torby i weszłam do samolotu. Zajęłam miejsce i zaczęłam czytać moją ulubioną książkę ,,Trzy dziewczyny, trzy randki, trzy łóżka,,.
Do 2 godzinach i 27 minutach lądowaliśmy, wyszłam z samolotu i wzięłam swoje tobołki, po czym zamówiłam taksówkę i czekam na nią przed budynkiem.
Bój się Francjo. Rose Hathaway chce podbić Paryż

niedziela, 27 sierpnia 2017

Rozdział 14

Gdy obudziłam się po południu, nie było obok mnie Dimitra
-''Pewnie poszedł do łazienki.''-pomyślałam
Wstałam z łóżka i od razu jęknęłam głośno z bólu. Podbrzusze tak mnie bolało, aż myślałam że nie będę mogła iść, ale jakoś się udało. Założyłam koszulę Dimitra i dolną bieliznę po czym wyszłam z pokoju. Kiedy byłam na korytarzu, tak jak myślałam Dimitr był w łazience, ponieważ światło tam się świeciło. A przecież tylko my tu jesteśmy. Poszłam do kuchni zrobić nam śniadanie. Z lodówki wyjęłam 8 jajek, 5 pieczarek, kiełbasę i szczypiorek, po czym zaczęłam kroić i smażyć. Gdy wszystkie składniki były na patelni zaczęłam robić kawę z ekspresu. Kiedy nakładałam na talerze jedzenie do kuchni wszedł mój Romeo.
-Cześć kochanie, jak się czujesz?-słuchać było w jego głosie troskę
-Cześć, czuję się wyśmienicie, no może tylko trochę mnie brzuch boli.-powiedziałam kładąc talerze na stole.
-Mogłem być delikatniejszy.-mruknął Dimitr, spuszczając głowę
-Dimitr co ty gadasz!!!- powiedziałam podniesionym głosem-Było mi cudownie, a ty mówisz że mogłeś być delikatniejszy. To może był to błąd, może w ogóle nie powinniśmy tego robić co!!?!!-krzyczałam ze łzami w oczach. Dimitr do mnie podszedł, przytulił i zaczął głaskać mnie uspokajające po plecach.
-Ciii... spokojnie, nie płacz. Spójrz na mnie proszę- podniósł moją głowę i kazał spojrzeć mi w swoje  oczy- Nie żałuję tego co się stało, wręcz się cieszę z tego. Po prostu martwię się o Ciebie. Nie chcę patrzeć jak cierpisz, bo ja wtedy cierpię. KOCHAM CIĘ.
-Też Cię kocham.-powiedziałam całując go w usta. Nogami oplotłam jego biodra, a on żebym nie spadła złapał mnie za tyłek. Oderwał się ode mnie i spytał:
-A co ze śniadaniem?
-Nie ucieknie, a ja tak.-powiedziałam całując go po szyi
-Chcesz uciec ode mnie?-spytał z udawanym smutkiem
-Nie chcę, ale muszę. Przecież jadę do Paryża, zapomniałeś?-spytałam zdziwiona
-No nie zapomniałem. Ale wrócisz?
-Wrócę, do Ciebie.
Już nie przerywając zaczęliśmy się całować i Dimitr ruszył w stronę mojego pokoju. Po kilkunastu minutach zmęczeni leżeliśmy wtuleni w siebie.

wtorek, 8 sierpnia 2017

Rozdział 13

Do pokoju wszedł Dimitr i zaczął się do mnie zbliżać.
-Nie zbliżaj się do mnie!!!-wrzasnęła
-Spokojnie. Nic ci nie zrobię. -uspokajał mnie
- Okłamałeś mnie! A ja głupia ci uwierzyłam!
-Nie okłamałem  cię
-Tak,  to czemu niby ten gość powiedział to co powiedział?!?  -spytałam unosząc brwi.
-Nie wiem , on jest  psychicznie chory i jest gejem.
-A skąd go niby znasz?
-Bo był moim sąsiadem,  jak jeszcze mieszkałem w Zambrowie.
-Nie mówiłeś mi że tam mieszkałeś. -krzyknęłam
-Bo chciałem o tym zapomnieć .- mówił spokojnie
-O czym?!?  O tym że byłeś gejem !!!- krzyczałam .
-Nie bylem gejem. -powiedział wzdychając - Po prostu...
-Jak nie byłeś gejem,  sama sły ...-zamkną mi usta pocałunkiem.
Boże jak on cudownie całuje.

#Dimitr#

Ciągle mi przerywała , to ją pocałowałem żeby ucichła,  ale oddała pocałunek. Gdy się odsunąłem oboje dyszeliśmy .
-Dasz mi w końcu wytłumaczyć - chciała coś powiedzieć - iii Nie będziesz nic mówić.??
Na to tylko skinęła głową oszołomiona pocałunkiem. Usiadłem obok niej i zacząłem.
-Dobrze, więc to się zaczęło gdy miałem 19 lat,  po skończeniu szkoły wyprowadziłem się stąd do Zambrowa,  bo miałem tam kumpla,  a jego ojciec miał firmę z telefonami,  w której mnie zatrudnił.  Wynająłem  tam małe mieszkanko w bloku.  Nade mną mieszkał chłopak z rodzicami,  Adrian Iwaszko,  był o 2 lata młodszy.  Po miesiącu zaczął mnie podrywać.  Pewnego wieczoru przyszedł do mnie w samych bokserkach i powiedział że wie że ja tego też chcę,  ja mu powiedziałem że nie jestem gejem i że ma się wynosić.  On wtedy wyszedł mówiąc że jeszcze będę go prosił o seks.  Potem jeszcze pisał do mnie,  dzwonił,  odwiedzał.  Jednego wieczoru nie wytrzymałem gdy pod drzwiami zobaczyłem kartkę z napisem ,, Kochanie długo mam jeszcze na ciebie czekać?,, . Wkurzony poszedłem do niego do mieszkania i zapukałem,  gdy otworzył przywaliłem mu i powiedziałem że ma mi dać spokój,  gdy odchodziłem krzyknął że jeszcze tego pożałuje.  Następnego dnia zwolniłem się i wróciłem tutaj,  znalazłem dom i pracę. -opowiedziałem jej całą historię.
-Kto jeszcze zna tę historię? -spytała
-Tylko ty.
-I wszystko zniszczyłam , nawrzeszczałam na ciebie,  a ty tyle przeżyłeś.  Wybacz mi. -mówiła płacząc
-Nie mam czego ci wybaczać.  Proszę nie płacz , nie mogę patrzeć na twoje łzy. -mówiłem wycierając kciukiem jej lśniące łzy

#Rose#

Nie wiedziałam co robię i mówię,  nie umiałam logicznie myśleć,  po prostu się działo.  Usiadłam okrakiem i zaczęłam rozpinać jego koszulę. Gdy byłam w połowie złapał mnie za nadgarstki.
-Rosa co ty robisz? -spytał zdziwiony
-Chce to zrobić.  Z tobą.  Teraz!!!- Mówiłam patrząc mu w oczy.  Widziałam że też chce to ze mną zrobić.
-Jesteś pijana?  Dobrze to przemyślałaś?
-Nie jestem bardziej pijana niż ty.  I tak dobrze to przemyślałam i wiem czego chce i wiem że ty też tego chcesz.
-Owszem chcę,  ale nie chcę żebyś później tego żałowała. -mówił
-Niczego nie będę żałować. -powiedziałam całując go w usta.  Już się nie opierał tylko pomógł mi się rozebrać i siebie.  Po skończeniu byłam tak zmęczona,  że zdążyłam się tylko przykryć,  wtulić w ciepłe nagie ciało mojego mężczyzny i zasnęłam.

poniedziałek, 7 sierpnia 2017

Rozdział 12

#Dimitr#

Nagle ktoś na mnie skoczył, przytulił i pocałował. Lekko tego kogoś odepchnąłem i zobaczyłem znajomą mi twarz. Był to chłopak o zielonych oczach i ciemno brązowych włosach, miał metr osiemdziesiąt pięć.  Adrian!!!!! CO ON TU ROBI!!!!!!
-Iwaszkov co ty tu kurwa robisz!!!-warczałem
-Kochanie czemu ty się wściekasz?-spytał podchodząc do mnie
-Jaki kochanie!!!-warkną
-A co zapomniałeś co było 3 miesiące temu? Jak bawiliśmy się w łóżku. Jak wyznawałem ci miłość? Ty to tak skończysz, dla jakiejś małolaty!?!
-Nie mów o niej tak!!!
Co on kurwa wygaduje!!! CZEMU chce mi zniszczyć życie??? Kocham Rose, a ona teraz pomyśli że jestem gejem, a tak nie jest. A mówiłem jej prawdę że jestem prawiczkiem.
-A niby czemu?-spytał z wyższością.
-Bo nie masz takiego prawa.-krzyknąłem
- Mam do tego prawo
- Nie masz i NIGDY nie będziesz miał.-powiedziałem podchodząc do niego i zacząłem go bić po tej  paskudnej  gębie. Po chwili ktoś mnie od niego odciągną i mnie mocno trzymał, żebym znów mu nie przywalił. Gdy sie rozejrzałem zobaczyłem że zrobiło się wokół mnie zbiorowisko. Mój ojciec, Mikołaj i Christian mnie trzymali, ale nigdzie nie widziałem mojej kochanej Rosy. Poczułem na dłoniach coś ciepłego. Spojrzałem na ręce i zobaczyłem krew, spojrzałem na tę gnidę i zobaczyłem że jest CAŁY w krwi i był nieprzytomny
-Lissa, gdzie jest Rosa?-spytałem roztrzesioną dziewczynę.
-Pewnie ucieka w swoje miejsce.-powiedziała
-O gdzie ono jest, prosze, nawet błagam powiec mi.-mówiłem ze łzami w oczach.
-Musisz iść do mnie do domu, tu masz klucz-powiedziała podając mi klucze- na ulicę Spejl 25, taki różowy budynek. I na samą górę czarne drzwi. Tam powinieneś ją znaleźć. Tylko proszę nie zrań jej.
-Dobrze. Dziękuję.
Już tam biegłem, nue mogę jej stracić.

#Rose#

Nie mogłam na to patrzeć. Czyli Dimitr jest gejem, oszukał mnie, ja mu wszystko o sobie powiedziałam, a on mnie perfidnie oszukał i wykorzystał. Weszłam do domu Lissy i poszłam do mojego ,,pokoju,, . Kochałam go, kocham go i BĘDĘ go kocha i nic to nie zmieni. To co przeżyłam z Jessim odmieniło moje życie. Nagłe do pokoju wpadł Dimitr.
****************************
Rozdział dedykuję Karinga

poniedziałek, 10 lipca 2017

Rozdział 11

#10 dni później#

Dziś jest ślub Liss i Chrisa,a ja jutro wyjeżdżam do Paryża o 22. Właśnie przygotowuję Liss do ślubu, ponieważ jestem jej świadkową. Teraz robię jej fryzurę. Liss chciała żebyśmy wyglądały podobnie, więc taka sama fryzura, buty i podobny makijaż, tyjko ja mam ciemniejszy makijaż i opaskę bez welonu i czarne obcasy, a nie białe. Mamy długie suknie i obcasy bez niczego na 15 centymetrach. Aktualnie Lissa siedzi przy toaletce w samym makijażu i bieliźnie, a ja stoję za nią też w makijaż bieliźnie i fryzurze, robimy sobie nawzajem fryzury i makijaż. Paznokcie zostały takie jak wcześniej miałyśmy.
-Rose nie wiem czy dam radę. A jak odmówi?-spytała Liss zdenerwowana i wystraszna.
-Nie bój się, nie odmówi.-powiedziałam zakładając jej welon, który sięgał do bioder.
-Jesteś pewna na 100%?-spytała
-Tak, a teraz zakładaj suknię, bo się spóźnimy na twoje wesele i pomyśli że nie chcesz być jego żona-powiedziałam.

#Już na sali weselnej#

W tym momencie tańczę z Dimitrem, który jest świadkiem Christiana.  Po godzinie tańców, zmęczona poprosiłam Dimitra żebyśmy usiedli. Usiedliśmy przy czterech osobach które się nie bawiły i byli jedynymi z nielicznych osób w miarę trzeźwych.
-Część jestem Rose, a to Dimitr . A wy jesteście z rodziny Christiana czy Lissy?- spytałam
-Część jestem Klaudia, a to mój mąż Lucjan. To jest moja siostra Patrycja, a to jej mąż Magnus. Jesteśmy daleką rodziną Christiana. A wy kogo?
-Dimitr jest kuzynem Christiana, a ja jestem najlepszą przyjaciółką Lissy.
Pogadaliśmy jeszcze trochę i znów poszliśmy tańczyć. Byli fajni i mamy jeszcze kiedyś iść na kawę lub gdzieś.

#02.58#

Postanowiliśmy już wracać, jest trzecia, a jeszcze chcemy zanim wyjadę trochę pobyć razem. Tańczyłam ciągle z Dimitrem, ale z kilka piosenek przetańczyłam też i z innymi osobami. Że nie miałam żadnego nakrycia, Dimitr dał mi swoją marynarkę.
-Kochanie- coś krzyknęło i rzuciła się na mojego ukochanego.
******************************
Lissy

Rose

                            Fryzury

piątek, 16 czerwca 2017

Rozdział 10

-Widzę że ja powinnam wam pogratulować.-powiedziała patrząc na nasze splecione ręce, przez co się zaczerwieniłam.
-Dziękujemy-powiedzialam razem z Dimitrem.
-To my idziemy na górę-tym razem odezwał się tylko Dimitr.
-Tylko bądźcie cicho, nie chcę nic słyszeć-powiedział Christian śmiejąc się
Wzięłam poduszkę z sofy i rzuciłam nią w Christiana
-Bardzo śmiesznie-powiedziałam poirytowana.
Christian odrzucił poduszkę we mnie i tak w kółko się rzucalismy poduszkami.
-My też chcemy!!!-z góry zbiegły dzieci dołączając się do nas, po kilku sekundach wszyscy mieliśmy wojnę na poduszki. Po 10 minutach skończyliśmy i wszyscy wrócili do swoich zajęć, dzieci do oglądania kreskówek, najstarsi do rozmów ze sobą, dziewczyny do malowania paznokci lub czytania czasopism, a chłopcy do grania w x-boxa. Ruszyłam z Dimitrem trzymając się za ręce na górę. Weszliśmy do mojego pokoju, tak mojego, tak często tu nocuję że dali mi wlasny pokój. Pokój wyglądał pięknie, jak typowej nastolatki. Był w ciepłych barwach, wielka szafa duże łóżko dwu osobowe i dwa okna na całą ścianę, z czego jedno prowadziło na balkon, przy szafie wisiał telewizor i miałam dostęp do wi-fi oraz drzwi.
Usiedliśmy na łóżku, dalej trzymając się za ręce i przytulaliśmy się do siebie i tak siedzieliśmy w ciszy, co chwila dając sobie słodkie całusy.
-Mówiłem Ci już że Cię kocham?-spytał Dimitr całując mnie w czubek głowy.
-Coś obiło mi się o uszy-droczyłam się z nim uśmiechając się niewinnie.
-KOCHAM CIĘ...KOCHAM CIĘ...KOCHAM CIĘ...kocham Cię.- mówił ciągle całujac mnie namietnie w usta.
-Też Cię bardzo kocham.-powiedziałam całując go ostatni raz.
I tak leżąc przytuleni do siebie zasneliśmy.
*******************************
Przepraszam że nie było rozdziałów, ale jak będą komy to za tydzień się poprawię i conajmniej będą 2 rozdziały tygodniowo. I zapraszam na mojego drugiego bloga
http://wwwromitri.blogspot.com/?m=1
Pokój Rose:

niedziela, 28 maja 2017

Info

Przepraszam, ale nie będzie rozdziałów przez jeszcze około tydzień, ponieważ mam cały maj zajęty szkołą i imprezami np. Komunia siostry.
Jeszcze raz bardzo bardzo was przepraszam i proszę o zrozumienie, oraz żebyście nie przestali czytać moich blogów.

wtorek, 16 maja 2017

Rozdział 9

          Dedykuję ten rozdział Karinga którą mnie dręczy
**********************
 Jak on cudownie całuje. Może on mnie też kocha? Jak mnie pocałował to chyba tak. Odsunęłam się  wolno.
-Kocham cię Rosa.-szepną Dimitr.
-Też cię kocham i to bardzo, ale nie mogę. Przepraszam, jest za wcześnie.-też szeptałam.
-Spokojnie rozumiem i poczekam.-Powiedział trochę smutny i szczęśliwy za razem
-Dziękuję. jesteś Najlepszy.-powiedziałam.
Przytulałam go. Zapadła cisza, którą musiałam przerwać
-Dobra wracamy już. Pewnie się o nas martwią.-powiedziałam po jakimś czasie.
Wstał razem ze mną i wzięliśmy walizki. Ja wzięłam jedną średnią, ale i rak musiałam się z Dimitrem wykłócać na tę, a nie małą lub żeby wogule wziąść, a Dimitr wziął pozostałe trzy. Po spakowaniu walizek sami wsiedliśmy do samochodu i dojechaliśmy.
-Rose mam pytanie, bardzo krępujące, wiec nie musisz na nie odpowiadać.-Powiedział po 5 minutach jazdy w ciszy.
-Jakie pytaj śmiało.- powiedziałam z zachęcającym uśmiechem.
-Czy...yyy...no ten...yyyy... czy...spałaś już z chłopakiem?-spytał jąkając się.
-Nie jestem dziewicą. Nooo a ty?-odpowiedziałam szczerze.
-Też nie. Chce pierwszy raz przeżyć z tą jedyną, z Tobą.-odpowiedział patrząc na mnie z miłością i czułością.
-Ja też chcę stracić z tobą dziedzictwo. Kocham Cię.-powiedziałam
-To może spróbujemy?-spytał-Być razem oczywiście.-dodał szybko.
-Z chęcią.-odpowiedziałam uśmiechnięta.
Resztę drogi przebyliśmy w milczenie, ale takim przyjemnym. Nie potrzeba było słów. Gdy dojechaliśmy na miejsce wysiedliśmy trzymając się za ręce i zostawiając walizki w aucie.
-Rose jestem w ciąży.-powiedziała Liss gdy weszliśmy do domu.
-Gratuluję.
-Dzięki
***************************
przepraszam że nie ma często rozdziałów, ale mam cały maj zjeb##y i nie mam czasu pisać. Mam nadzieję że zrozumiecie i pozdrawiam.

wtorek, 9 maja 2017

Rozdział 8

-Kiedyś miałam chłopaka, który mnie zdradził dzień przed naszą rocznicą. Odkryłam to dwa dni wcześniej, bo ktoś napisał do mnie na fb. Treść wiadomości była taka:,,Twój chłopak nie jest ci wierny, ty mnie nie znasz ale ja ciebie znam wystarczająco że wiem że nie powinnaś cierpieć. Mnie zdradzał, zaliczył i zerwał, w dodatku z brzuchem. Jeśli mi nie wierzysz idź w poniedziałek o godzinie 19 do kina ciemnego i go zobaczysz z jakoś lalą. Przykro mi.,, jak przeczytałam tą wiadomość nie uwierzyłam, bo miał jechać do Poznania na coś tam, ale poszłam i rzeczywiście był tam on i jakiś plastik. Patrzyłam na nich 5 minut, bo może byli tylko znajomymi kiedy on ją przyciągnął i pocałował . Wybieram z mojego ukrycia , krzycząc jakim to jest dupkiem, że mógł mi powiedzieć, a nie zdradzać i inne takie. Jak do niego podeszłam dałam mu w twarz bardzo bardzo mocno bo miał czerwony ślad na policzku i odeszlam, później dołożyła mu ta lala.  W  pokoju siedziałam całe 3 dni, aż nie wyszłam, bo pomyślałam że przez tego debila nie będę sobie marnować życia. Rodziców nie było w domu więc zrobiłam imprezę na poprawę humoru. Po kilku minutach po rozpoczęciu przyszli rodzice. Gdy zobaczyli co jest w domu, zrobili awanturę i dali mi szlaban. Ja na nich nawrzeszczałam i poszłam do pokoju. Tam się spakowałam i wyszłam przez okno.-odpowiedziałam mu całą historię, czułam że mogę mu zaufać.
-I uciekłaś bo dali Ci szlaban? Bo nie rozumiem-spytał
-Nie, bo wiedzieli co się stało i nie przyjechali, nie wspierali mnie ni nic, tylko do szkoły kazali chodzić i znaleźć następnego bogatego i przystojnego
 chłopaka.
-Przykro mi-i mnie przytulił.
Ma takie ciepłe, silne ramiona. Czuje się tu tak bezpieczne że chyba nigdy z nich nie wyjdę.
-Rose-usłyszałam.
-Yyy?
-Ile ty wtedy miałaś lat, jak uciekłaś?-zapytał
-16 lat i 11 miesięcy.-odpowiedziałam.
-Młoda byłaś. I nie szukali Cię?
-Szukali i znaleźli po pół roku. Wtedy byłam w Łomży z Lissą i jej matką i bratem, zeszłyśmy się od małego, gdy przyjechali na zakup nowego samochodu, jak i my, gdy z Liss miałyśmy po 6 lat.  Od razu zostałyśmy przyjaciółkami. Co pół roku się widywałyśmy, a gdy nie często pisaliśmy lub rozmawiałyśmy na skayp'ie czy telefonie. O wszystkim sobie mówiłyśmy, wiedziała o wydarzeniu z moim byłym i chciała do mnie przyjechać, ale nie mogła bo miała konkurs, który chciała dla mnie opuścić, ale jej zabroniłam. Gdy się dowiedziała o mojej ucieczce powiedziała że zamieszkam u niej. Gdy już mnie znaleźli, chciałam uciec, a Liss powiedziała że idzie ze mną. Zostawiła dla mnie rodzinę. Jest najwspanialszą przyjaciółką na świecie.-powiedziałam
-Tak, jest wspaniała. Masz szczęście że masz ją, a ona jeszcze większe że ma Ciebie.-Powiedział i mnie pocałował.
**********************************
Przepraszam że nie było rozdziału, miałam dodać w niedzielę, ale wtedy nie miałam neta, a muszę teraz ćwiczyć i powtarzać do egzaminu, bo mam dopiero 15.

sobota, 29 kwietnia 2017

Rozdział 7

W poprzednim rozdziale
,,Gdy wjezdzaliśmy na mój podjazd zobaczyliśmy obok domu niebieską skodę Octavię, a przy drzwiach...‘‘

Teraz.
...stali moi rodzice! Co oni tu kurwa robią!!!!!!! Wyszłam z auta i podbiegłam do nich szybko krzycząc.
-Co wy tu do jasnej cholery robiecie!?!?
-Chcieliśmy pogadać i się pogodzić.-powiedziała matka.
-Nie mamy o czym rozmawiać!- warknełam.
W tym momencie poczułam ręce Dimki na ramieniach.
-Twój nowy chłopak?- zapytał ojciec.
-Nie twoja sprawa, ale nie- powiedziałam trochę spokojniej. Przy nim zawsze się uspokajam.- a teraz odejdzcie. Nie chce was już nigdy widzieć.
-Ale...-zaczęła matka
-Nie ma żadnego ale , wynoście się z tad.- gdy to mówiłam widziałam w oczach matki łzy. Ma za swoje, sorry mają oboje za swoje.
W końcu odeszli. Odkluczyłam drzwi i weszliśmy.
-Poczekaj, tylko się spakuję i zejdę. Czuj się jak u siebie.-powiedziałam stając na schodach.
-Ok, tylko szybko.-powiedział.
-Okej.
Szybko wbiagłam po schodach. Wyjełam walizkii usiadłam przy średniej wielkości szafie i przy wielkim regalez niektórymi zamykanymi półkami, gdzie były piżamy, buty, dodatki i trochę książek.  Po pół godziny byłam spakowana w  jedną średnią walizkę, dwie małe i wielką torbę. Nagle do pokoju wszedł Dimitr.
-Na ile ty tam jedziesz???-krzyknął ze zdziwienia.
-Na miesiąc
-I tak dużo jest Ci potrzebne?
-To jest mało. Dobra chodź na dół.-powiedziałam wstając i biorąc torbę i chciałam wziąć walizkę, ale Dimitr mnie wyprzedził i wziął wszystkie trzy walizki- poradziła bym  sobie sama.
- Ale ja chce Ci pomóc, a poza tym jestem facetem i nie chcę żebyś się przemeczała .
-chcesz kawy-spytałam gdy byliśmy już na dole.
-Pewnie.
Usiedliśmy a ja zrobiłam sobie kakao i kawę Dimitrowi . Postawiłam napoje na blacie i usiadłam na przeciwko Dimitra.
-Kto to był przed przed domem?-zapytał Dimitr.
-To byli moi rodzice.
-A czemu tak na nich nawrzeszczałaś?-spytał-Oczywiście jeśli można wiedzieć.
-Można wiedzieć. Nawrzeszczałam na nich bo...
*******************************
Komętujcie prosze błagam

wtorek, 25 kwietnia 2017

Rozdział 6

Poczułam jak ktoś mną trzęsie. Otworzyłam oczy i zobaczyłam piękne brązowe oczy mojego ukochanego. Odruchowo zakryłam się kołdrą.
-Co tu robisz?
-Przyszedłem Cię obudzić, jest już 13.17-powiedział
-Ok, już wstaję.-westchnąłam
Wyszedł. Wstałam, poszłam do łazienki i się przygotowałam. Poszłam do pokoju w samej bieliźnie, a tam był Dimitr z bukietem róż. Gdy weszłam, oczy prawie mu z orbit wyszły.
-YYYYyyy, przyniosłem ci kwiaty- była zakłopotany- przyszły do Ciebie, proszę- jeszcze bardziej się zakłopotał . A może to on mi je kupił. Nie to nie możliwe. To jest dziwne. Jestem w samej bieliźnie, nie zakrywam się i normalnie z nim rozmawiam. Nie no dziwka, jeszcze wyjdę tak na ulicę.
-Dzięki.
-Dobra idę, zejdź zaraz na śniadanie.
-OK
I wyszedł. Podeszłam do szafy i wyciągnęłam ubrania. Szybko się ubrałam i zbiegłam na dół. Wszyscy już tam byli.
-W końcu.- powiedziała Tasza
-Wracam dziś do domu-powiedziałam gdy po sniadanio-obiedzie siedzieliśmy przed TV i oglądaliśmy bajki z dziećmi.
-Czemu?- zapytali chórem
-Muszę się spakować, bo po ich ślubie - tu wskazałam na Liss i Chrisa- wyjeżdżam, a później nie będzie zbytnio czasu.
-Gdzie- spytała Olena.
-Do Francji, a dokładnie do Paryża.
-Ooooo to fajnie-powiedziały dziewczyny, a chłopaki tylko przytakneli
-Odwiozę Cię.-powiedział Dimitr.
-Ok
Po 2 godzinach wsiedliśmy już do samochodu. Po pół godziny byliśmy przy ostatnim zakręcie. Gdy wjezdzaliśmy na mój podjazd zobaczyliśmy obok domu niebieską skode octavia, a przy drzwiach...
**************************************
Strój Rose
Samochód na podjeździe
Samochód Dimki
Srebrne volvo

wtorek, 18 kwietnia 2017

Rozdział 5

«2 miesiące później»
Przez ten czas bardzo zbliżam się do Bielików, a szczególnie do Dimitra. Codziennie przychodził do mnie do pracy i do mnie dzwonił lub pisał. Za 11 dni Liss i Chris biorą ślub. Teraz mają spokój, wszystko przygotowane. Za dokładnie tydzień pierwszy dzień wiosny. Moja szefowa trafiła do szpitala 3 tygodnie temu na 5 miesięcy, bo okazało się że jest w 4 miesiącu ciąży i to zagrożonej. Więc mamy wolne aż nie wróci. Ja, Liss i Bielikowie prawie mieszkamy u Ozerów.
Dziś wszyscy znów nocują u Taszy.  Właśnie siedzimy sobie o 1 w nocy i gramy w Jenge. Tasza , najmłodsi i najstarsi Bielikowie paszli spać. Siedzimy w 10 osobowym kółku i czekamy kto przegra. A przegrał Daniel.
-Kto chce spać- spytałam, nikt nie odpowiedział - to co robimy. Znów w to gramy?
-Nie- rozniosło się echem
-Ja mam pomysł- powiedział Chris.
-Jaki- spytała Lissa.
- Zagramy w pokera, ale nie w zwykłego w rozbieranego.
Widziałam jak chłopakom zabłysły oczy.
-Yyy nie wiem cz...-zaczełam
-Spokojnie tylko do bielizny.
-Ok
-Dobra więc tak ja i Liss, Karolina i Maciek, Sonia i Daniel, Wiktoria i Mikołaj i Rose z Dimitrem.
-Ok.
Po skończonej grze była godzina 03.39, a przegrali Wiki z Mikołajem, na drugim byli Liss z Chris, którzy mieli jeszcze skarpetki, za nimi Sonia z chłopakiem bo mieli skarpety i biżuterię. A na ostatnim remis ja z moim ukochanym razem z Karoliną i Maćkiem, nie mieliśmy tylko podkoszulek i bluzek. Nie mogłam przestać patrzeć na Dimitra. Miał taki piękny tors.
Wszyscy już poszli na górę i domyślam się co pędą robić. Poszłam się myć i spać.

środa, 12 kwietnia 2017

Rozdział 4

Gdy rano wstałam i przygotowana robiłam śniadanie dostałam SMS-A od Dimitra.
#####
DIMKA:Nie obudziłem Cię?
JA:Nie, właśnie robię sobie śniadanie
DIMKA:Smacznego ;)
JA:Dzięki
DIMKA: O której wstałaś?
JA:o 4.53
DIMKA:Co tak wcześnie???
JA:bo na 6 do pracy
DIMKA:OK
JA: dobra kończę muszę do roboty jechać
DIMKA:faktycznie jest za 17 minut 6 .
JA:pa
DIMKA:Pa
#########
Szybko założyłam nauszniki, kurtkę, szaliki  buty i zamknęłam drzwi na klucz.
-Cześć Mateusz-przywitałam się z kierowcą taxówki, który ciągle woził mnie do pracy, bo tak samo jak ja i Mia miał ciągle na rano
-Cześć, co tak długo.-spytał
-Zagapiłam się
-W czym?-spytał uśmiechając się rozbawiony
-SMS-OWANIEM
-A można wiedzieć z kim?
-Kolegą.
-Yhhyyyy. Czas najwyższy.
-To nie mój chłopak!!!-pisnełam
-Dobraaaa
Gdy dotarliśmy pod moją pracę zapłaciłam i się pożegnałam. Byłam punktualnie. Przywitałam się z Mią i ustałam za barem. Ja tu stałam na kasie, Mia odbierała zamówienia i nosiła jedzenie. Po godzinie mieliśmy pierwszego klienta, nie dziwię się jest ranek poniedziałkowy. Ale dziwne że tak szybko. Zazwyczaj przychodzą po 2-4 godzinach. Gdy była już 9 jak zawsze wszedł przez drzwi Mason.
-Hej, to co zawsze?-spytałam
-Tak , a gdzie Mia-przytulił mnie na długo jak zawsze. Zawsze każde z nas wypowiedziało z 5 zdań i dopiero się puszczaliśmy, chyba że przyszedł klient.
-poszła do łazienki.
-Okej
Nagle drzwi się otworzyły i wszedł przez nie Dimitr. Wydawało mi się że widziałam w jego oczach zazdrość i złość. Musiało mi się przewidzieć. Puściłam Masona.
-Hej- przywitałam się z nim- poznaj to Mason, mój przyjaciel, a to Dimitr kuzyn Chrisa.
-Miło Cię poznać- powiedział Mason wyciągając rękę do Dimitra
-Ciebie też- uściskał rękę mojego przyjaciela.
-Hej skarbie-powiedziała Mia wpadając w obcięcia Masona i go całujac.
-A to Mia moja koleżanka z pracy i dziewczyna Masona, a  to Dimitr kuzyn Chrisa.- przedstawiłam ich sobie.
*************************************
I jak się podoba??? Czy ktoś to czyta. Mam pytanie, czy mam kontynuować ten blog czy tamten, a może oba, bo mam pomysły na oba. Zostawcie komentarze.

niedziela, 9 kwietnia 2017

Rozdział 3

-Cześć jestem Rosamarie Hathawey, ale mówcie mi Rose.
-Albo Rosie-powiedziała Taszko-Dobra siadamy do stołu.
Całe święta i sylwestra spędziłam z Ozerami, Liss i Bielikowami. Polubiłam ich. Dziewczyny są naprawdę fajnie i chodziłyśmy często na zakupy, z czego chłopcy byli niezadowoleni bo i ich ciagałyśmy po tych cytat: ,,Najstraszniejszych miejscach piekieł,, . Randell jest naprawdę dobrym i kochanym mężem, ojcem i dziadkiem. Dzieci bardzo mnie polubiły i nawet zaczęły nazywać mnie ,,ciocia,, . Dimitr jest naprawde miły fajny, zabawny, przystojny i seksowny. Mówiłam już że jest mega seksowny. Jest MEGA MEGA PRZYSTOJNY!!! Dziś jest 7 stycznia. Czyli jutro do pracy. Dziś zaplanowałam z dziewczynami iść do spa i salonu piękności oczywiście bez zoji i chłopaków. Zoje chce iść do salonu zabaw z Pewką, a pójdzie z nimi Randell który nie lubi piłki nożnej, która chłopcy będą oglądać. A wieczorem idziemy do restauracji na obiad i do wesołego miasteczka. Dziś wstałam o 10, ale się nie dziwię bo wczoraj wieczorem graliśmy w monopol i w karty do 2 w nocy. Dzieci poszły spać o 23. Ubrana czysta i uczesana zeszłam na dół. Pomogłam zrobić śniadanie Lissie która już wstała, a że prawie wszyscy chłopcy  i dzieciaki byli poszłam do dziewczyn, obudziłam Wiki i Sonie, a potem pomogłam się wystąpić reszcie dziewczyn , chodź było ciężko bo nie chciały się stroić.  Schodząc na dół już słyszeliśmy rozmowy. Gdy zeszłyśmy wszyscy ucichli i wpatrywali się w nas.
-Pięknie wyglądacie.-powiedział Dimitr, ale wydawało mi się że powiedzieł to do mnie i że się na mnie patrzy. Usiedliśmy do stołu i zjedliśmy śniadanie. Potem poszliśmy do spa i salonu piękności w których byliśmy po 2 i pół godziny, czyli razem 5 godzin.Gdy wróciłyśmy była 17.26 i nie mieliśmy czasu się przebrać, więc od razu pojechaliśmy do restauracji na kolację, a później do wesołego miasteczka. Gdy wjechaliśmy na parking przed miasteczkiem była 19 czyli możemy zostać tu z 2 godziny. Dzieci poszły do przedziału dla dzieci, pary do tunelu miłości, a Tasza na samochodziki, a ja i Dimitr zostaliśmy sami.
-To co robimy?-zapytałam
-Może pójdziemy na rollercaster.-powiedział Dimitr
-nie wiem troche się boję
-Nic Ci się ze mną nie stanie.
-Dobra
Poszliśmy. To była komedia. Ja się do miego mocno przytulałam i krzyczałam z przerażenia, a on obejmował mnie i się uśmiechał. A najlepsze było jak schodziliśmy on mnie trzymał w tali, a ja jeszcze trzymałam jego ręce i się o noego opierałam. Pewnie wyglądamy jak para, ale niestety nią nie jesteśmy. Co ja sobie myślę!!! Ja nie będę NIGDY zakochana i NIGDY nie będę miała już chłopaka ni męża!!!
-Gdzie byliście gołąbeczki???😊😜-spytał Chris, za co dostał od Lissy i Taszy-AŁŁŁA.
-On mnie zaciągnął na rollercaster'a.
-CZEMU MNIE WTEDY TAM NIE BYŁO.-powiedział z załamaniem.
Po godzinie poszliśmy po dzieci. Odwieźli mnie do mojego domku, pożegnałam się i poszłam do łazienki przygotować się do snu.  Potem się położyłam i od razu zasnełam. Śnił mi się Dimitr i ja jak się całujemy i przytulamy. O Mój Boże. JA SIE ZAKOCHAŁAM W DIMITRZE. Ale się o tym chyba nie dowie.
°°°°°°°°°°°°°°°°°°°°°°°°°°°°°°°°°°°°°°°Rose

Liss


Wiki

 

Sonia


Karolina


Tasza


Olena


********************************
Oczywiście inne kolory włosów. Wszystkie Bielikówny maja brązowe włosy.

piątek, 7 kwietnia 2017

Rozdział 2

Następnego dnia Kirowa dała mi spokój. Zadzwoniła do mnie Lissa i powiedziała że będzie jeszcze rodzina Taszy i Chrisa. I że mam być o 14. Przez następne 3 dni kupowałam wszystkim prezenty. Msm nadzieje że się spodobają. Dowiedziałam się trochę o rodzinie Taszy. W wigilię wstała o 9.30. Waczełam się szykować po śniadaniu. Szykowanie zajęło mi 2 godziny. Spakowałam piżamie i normalne ubranie bo wczoraj wieczorem dzwoniła Tasza i mówiła żebym wzięła rzeczy, bo będę u nich spała. Tasza ma bardzo duży dom. Jest tam kuchnia, jadalnia, 3 łazienik, piwnicę, duży salon, taras, ogród, swoją i Christiana sypialnię i 6 pokoi gościnnych. Razem jest 4 piętra. A to dzięki temu że odziedziczyła jedną trzecią majątku po rodzicach, sprzedaży ich domy rodzinnego i po rodzicach Christiana. A poza tym kiedyś pracowała jako dentystka.
Zamówiłam taxi i pojechałam do domu Ozerów. Gdy byłam na miejscu zapukałam. Otworzyła mi Lissa w dresach. Przytulia mnie na powitanie. Weszłam i zdjęłam kurtkę , szalik i nauszniki. Przeszłyśmy do salonu, gdzie siedział Chris.
-Ładnie wyglądasz Rose.-powiedział
-Dzięki.
Miałam lekki makijaż i rozpuszczone włosy.
-Rosie poukładałabyś sztućce i talerze na stole, a my poszliśmy się przebrać.
-Oczywiście Taszo.
Poszli, a ja zaczęłam układać na stole, gdy zadzwonił dzwonek do drzwi.
-Ja otworzę-zawołał Christian z korytarza.
-Co tak szybko?-zapytałam zdziwiona że przebrał się w 5 minut.
-Ja tylko garnitur. Tamte dwie będą jeszcze z godzinę-zaśmiał się otwierając drzwi-Cześć. Wchodźcie.
Po kilku minutach weszła do salonu starsza kobieta z mężczyzną, a za nimi dwójka dzieci. Po chwili dołączyły do nas 3 dziewczyny. Jedna była młodsza, drugą w ciąży, a trzecia starsza,wyglądała na dojrzałą.
-Rose pójdziesz po ciocię?-Spytał Chris z korytarza.
-Jas..-przerwał mi krzyk z góry.
-Rose, chodź mi pomóż. PROSZĘ.-zawołała Lissa
-Już.-odkrzyknełam
Weszłam do pokoju Chrisa, który był chyba i Lissy. Zobaczyłam w nim przyjaciółkę z sukienką z górą na brzuchu i rozwalonymi włosami.
-Zapniesz mi  sukienkę i zrobisz fryzurę?-spytała z kocimi oczami.
-Okej.
Zapiełam jej sukienkę i zrobiłam koka z wyciągniętymi włosami z przodu.
Gdy schodziłyśmy Liss zobaczyła swoje odbicie w lustrze krzykneła.
-Rose dzięki, to pięknie pasuje do sukienki,jesteś kochana!!!
-Ej, bo zaraz będę zazdrosny-powiedział Chris udając obrarzonego.
- Siedź cicho-powiedziałam razem z Lissą i Taszą.
Spojrzałyśmy na siebie i wybuchłyśmy głośnym śmiechem.
Tasza miała warkocz na boku, a Chris spodnie garniturowe i koszulę w czarno-czerwoną kratkę
-Rosie poznaj, to moja siostra Olena, a to kej mąż Randell. A to są ich dzieci: Wiki chodzi jeszcze do szkoły, a to jej chłopak Mikołaj. To Sonia i jej chłopak Daniel . Karolina i Maciek z dziećmi Zoja i Pewka. A to Dimka.
Olena miała eleganckiego koka, Randall tak jak chłopcy i Pewka garnitury, dziewczyny i Zoja rozpuszczone włosy . I wtedy go zobaczyłam. Spodnie dżinsowa, czarna koszula. To był Bóg. DLA MNIE BÓG.
°°°°°°°°°°°°°°°°°°°°°°°°°°°°°°°°°°°°°°°°°°°°
Rose

Liss

Tasza

Olena
 Wika 

Karolina

Sonia

Zoja


*****************************
Mam nadzieje że się podoba. Zostawcie komy.

czwartek, 6 kwietnia 2017

Rozdział 1

Właśnie wychodziłam do restauracji w której pracowałam. Była 6 rano.
-Rose Kirowa coś chce.-powiedziała Mia
-Już idę.-powiedziałam znudzona.
Julia Kirowa to nasza szefowa. Jest wredną suką. Zapukałam da drzwi tej jędzy  i weszłam gdy usłyszałam ,,proszę,,.
-Dzień dobry pani Kirowo.-przywitałam się.
-Dzień dobry Rose.
-Wołała mnie pani?
-Tak, dziś zostajesz na 3 godziny dłużej.
Coooo?!?!
-Czemu?
-Bo wczoraj wyszłaś wcześniej.-co za suka
-Ale tylko godzinę-powiedziałam
-Więc zostajesz 3 godziny, albo wylatujesz-a to ździra jebana.
-Zostane
-Dobrze idź już do pracy.
-Do widzenia.
Poszłam do kasy za barem i że nie było klientów, obok mnie pojawiła się Mia.
-Co chciała?
-Musze zostać 3 godziny dłużej w pracy.
-Czemu?-spytała niezorientowana.
-Bo wczoraj wyszłam wcześniej.
-Ale tylko godzinę!-była taj samo wkurzona co i ja.
-Ale albo zostanę, albo wyląduje.
-A to ździra. Dobra uciekam klient idzie.
I poszła. Siedziałam do końca pracy, aż 12 godzin. W tym czasie zadzwoniłam do Liss żeby poinformować ją że nie idziemy na zakupy, bo w 4 godziny się nie wyrobiny. Po skończonej pracy poszłam na zaplecze założyłam nauszniki, szalik i zimową kurtkę. Był 19 grudnia. Jutro idziemy do pracy ostatni raz w tym roku, aż do 8 stycznia. Pożegnałam się z innymi i wyszłam.
,Hathawey , a ty gdzie?-spytał CHris.
-Do domu a ty co tu robisz?-spytałam przytulając go na powitanie.
-Liss kozała mi po ciebie przyjechać.
-Sama bym sobie poradziła.
-No na pewno. Zaraz byś się zgubiła-droczył się ze mną,Dobra wsiadaj bo Lissa mnie zabije ja Cię nie przywiozę za 15 minut.
Drogę przejechaliśmy w spokoju. Gdy weszłam do domu Taszy ciotki Chrisa Liss przytuliła mnie mocno.
-Hej, też się steskniłam. Część Tasza-przywitałam się.
-Cześć Rosie,chcesz coś do picia.-zawsze mnie tak nazywa.
-Jasne, macie coś gazowanego.-spytałam
-Już niose
Wszyscy usiedli na kanapie w salonie w kolorach błekitno-fioletowego. Po godzinie Tasza spytała cz nie chciałabym z nimi spędzić świat i sylwestra.
-Nie chce przeszkadzać. To czas dla rodziny.
-Ty nie będziesz przeszkadzać, a poza tym jesteś częścią rodziny.-Powiedzieli wszyscy razem .
-Dobrze. Dziękuję za zapraszenie.
-Nie musisz dziękować.
Około 22 zamówiłam taxi, chociaż chcieli żebym została, albo żeby Chris mnie zawiózł do domu. Ale odmówiłam. 3 minuty po 11 poszłam spać.
***************************************
Oto pierwszy rozdział tutaj. Mam nadzieje że się spodoba.

Bohaterowie

To są tylko ci najważniejsi
*Rose hathawey

20-letnia kelnerka. Nie wieży w miłość od czterech lat, od kiedy zerwał z nią chłopak imieniem Jessi z którym była przez rok. Wyprowadziła się od rodziców gdy miała 17 lat. Mieszkała w Białymstoku, a teraz w Warszawie. Jej najlepszą przyjaciółką jest Lissa. Jedynaczka. Zmieniła nazwisko by zapomnieć o rodzinie.
*Lissa Dragomir

Najlepsza przyjaciółka Rose. Mieszka z bratem i matką. Jej ojciec zdradził jej matke kiedy ta miała 6 lat, nie chce go znać. Ma narzeczonego. Pracuje w sklepie. Jest młodsza od Rose o miesiąc
*Abi i Janine Mazur
           

Tęsknią za córką. Abi pracuje jako dyrektor sklepu samochodowego ma 40lat, a Janina jako nauczycielka wf ma 39lat.
*Christian Ozero

Ma 21 lat.Jego rodzice zmarli gdy miał 5 lat i wychowała go . Lubi drażnić się z Rose. Pracuje na budowie.
*Dimitr Bielkow

Jest synem najstarszej z córek dziadka Ozery. Ma trzy siostry. Pracuje na budowie ze swoim kuzynem Chrisem i w pizzerii. Ma 22 lata.
*Mia Rinardi

Pracuje ze swoją koleżanką Rose i ma chłopaka Maysona. Ma 19 lat.
*Mayson Ashton

Ma 20 lat traktuje Rose jak siostrę. Pracuje jako mechanik.
*Bielikowny
Mieszkają w Warszawie jakieś 4 km dalej od Dimitra. Jest to 5 kobiet. Olena-matka ma 42 lata pracuje jako lekarz, Wiki-najmłodsza z córek ma 17 lat i chodzi do szkoły ma chłopaka , Sonia-jest w ciąży ma 21 lat teraz nie pracuje ma chłopaka , Karolina-jest najstarsza ma 2 dzieci zoje 2-latke i Pawke 5-latka ma 24 lata pracuje w ikei ma chłopaka. I jeden mężczyzna ojciec Randall ma on 44 lata i pracuje w gazecie. Wszyscy chcą żeby Dimitr znalazł tą jedyną
*Natasza Ozero

Jest bezpłodna. Na 35 lat. Koch Chrisa jak własnego syna. Pracuje jako opiekunka.